Reklama Canon 500D
Przypadkiem trafiłem na mega wersję Canona 500D
. Niech teraz nikt nie mówi, że to mały aparat, który ciężko się trzyma w dłoni… Hmm… tzn. ten ciężko było by utrzymać

Przypadkiem trafiłem na mega wersję Canona 500D
. Niech teraz nikt nie mówi, że to mały aparat, który ciężko się trzyma w dłoni… Hmm… tzn. ten ciężko było by utrzymać

Kilka dni temu dane mi było pojechać z Łukaszem, znajomym fotografem na tor pod Kielcami, gdzie mogłem sfotografować fajne furki. Cała wyprawa miała na celu wykonanie sesji przez Łukasza dla wydawnictwa (nie pamiętam jakiego, ale się dowiem i dopiszę) golfmania. W związku z tym był z nami Kuba, który był zleceniodawcą i to On organizował całą imprezę. Wyjazd zaplanowany był na 5:30, ale było naprawdę warto zwlec się z łóżka o tej porze. Na miejscu byliśmy około 8:30.
Jako pierwszy mieliśmy do dyspozycji Lamborghini Gallardo. Od rana świeciło słońce, więc zajechaliśmy na zalesiony kawałek toru, gdzie mogliśmy do woli popstrykać. Do tego miejsca trzeba było dojechać, więc Kuba zaprosił mnie do Lambo. Łukasz tym czasem podjechał na miejsce autem Kuby.
Jazda (nawet jako pasażer) tym samochodem jest niesamowita. Tym bardziej kiedy prowadzi takie auto kierowca, który brał udział w rajdach
Trzymałem się sztywno w fotelu, ręce spięte, pot na czole. Z taką prędkością w tak ciasne zakręty nie często się wchodzi, a Kuba jechał niczym na rozgrzewkę
Przejażdżka na kolejce górskiej to pikuś przy przeżyciach związanych z jazdą Lambo. Wciska w fotel to mało powiedziane. Chwila moment i byliśmy już na miejscu. Łukasz był minutkę, może dwie później.
Chcieliśmy wykonać fotki w ruchu, więc Kuba kręcił się po torze, a my skakaliśmy z jednej strony na drugą i pstrykaliśmy jedna za drugą.
Niestety okazało się, że mieliśmy mało czasu na wykonanie wszystkich zaplanowanych ujęć Łambo, ale z tego co wiem to i tak Łukasz zrobił tyle co trzeba, aby zleceniodawca był zadowolony
Na koniec odstawiliśmy potwora na parking, gdzie jeszcze strzeliłem fotkę statyczną
Po tym wszystkim pojechaliśmy na małe śniadanko, bo zaraz po nim czekał już na nas Audi RS4 (mniam). W drodze powrotnej Łukasz mógł doświadczyć tego co ja wcześniej. Wsiadł razem z Kubą do Lambo ja “zaraz za nimi” w Mercedesie Kuby.
Audi RS4 – niesamowite auto rodzinne, które bagatela ma 420KM mocy. Po zakupy jeździć tym autem – fajna sprawa. Tylko, że na paliwo bym na pewno nie wyrobił.
Kiedy tak Łukasz cykał fotki z Audiolką, zjawił się Golfik 1. Dziewiętnastoletni samochodzik, którego wnętrze zostało przerobione w całości i zastąpione nową, skórzaną tapicerką zamawianą specjalnie na zamówienie. Ponadto elementy mechaniczne – zawieszenie co rzuca się odrazu w oczy – 6cm prześwitu w najniższym punkcie.
Piękny
Na deser zostało nam Porsche.
Kolejny niesamowity samochodzik – potwór. Ryk silnika oszałamiający i zarazem przyjemny dla ucha
Cała sesja będzie zobrazowaniem artykułu o super fajnych samochodach oraz o golfie (sporcie, a nie VW choć także był na zdjęciach). Stąd też przewijające się motywy związane z tym sportem – kije, piłeczki. Szczególnie piłeczki…
Nie było łatwo je sfotografować przy tak fajnych furkach, więc i wykonanie ujęć było karkołomne (od razu uprzedzam – Łukaszowi nic nie jest
).
To znaczy koniec tego posta, ale nie koniec zdjęć z tej sesji, bo będzie je można obejrzeć w gazecie golfmania. Narazie nie mogę zdradzić szczegółów, bo ich nie znam,
ale tak jak wspominałem wcześniej – jak się dowiem to dopiszę.
W międzyczasie kiedy szperam po zasobach, przeglądam starsze zdjęcia, podrzucam ciekawy fimik, gdzie można zobaczyć jedno z największych akwariów na świecie – Kuroshio Sea w Japonii. Piękne rybki. Chciałoby się tam pojechać. Szkoda, że tak daleko.
Oglądajcie oczywiście w HD.